Witajcie! Dzisiaj mam zamiar opublikować taki sobie luźny post. Mam ostatnio bardzo dużo nauki (koniec pierwszego półrocza do czegoś zobowiązuje) i niestety nie mam czasu nawet spisać sobie kosmetyków do włosów użytych w danym dniu. Nie ukrywam, że lenistwo odgrywa tutaj tez bardzo dużo rolę, a uczyć się tak nie chce ! Walczę z tym :). Co nowego na froncie walki o moje włosy ? Urobiłam sobie własnoręczne olejowe serum tak zwane "dla leniwych" według przepisu Anwen. Ja jednak trochę bardziej się machnęłam i zamiast 3 składników dodałam o wiele więcej. Ale więcej napiszę wam wkrótce :).
Dzisiejszy wpis natomiast będzie mało włosowy. Zdecydowałam się, że pierwszy mój post tradycyjnie będzie nudny jak poprzedni (czyt. wstęp). Opowiem mianowicie, kto i co mnie najbardziej inspiruje. Także do dzieła Ruby :).
Nie muszę chyba raczej nikomu wspominać, że muzyka jest największym inspiratorem do tworzenia wielu rzeczy. Ja osobiście nie potrafię bez niej żyć. Zawsze bardzo się w nią wczuwam i podchodzę do niej emocjonalnie. Uwielbiam moment gdy zakładam słuchawki i idę przed siebie. Czuję w tedy, że na prawdę wizje układające się w moich myślach są realne i mogą się zrealizować w moim życiu. Cudowne uczucie.
Moim najukochańszym zespołem jest oczywiście Myslovitz z Rojkiem na czele (Myslovitz bez niego to już nie jest Myslovitz !). Mam ich prawie wszystkie piosenki i kocham je bez wyjątku wszystkie!. Teksty zespołu + muzyka to istna magia, totalne odrealnienie. I dlatego nie jest za pewne tak popularny. Po prostu "Cudzie chwalicie, swojego nie znacie". Wracając do tematu, lubię także posłuchać polskiego rocka. Nigdy nie zapomnę punkowego klimatu na koncercie Strachów. Choć nie uwielbiam ich nie wiadomo jak. Strachy na Lachy mają w swoim tekstach czasem pewną specyfikę i nie wiem czasem co o nich myśleć. Happysad, Lipali, Luxtorpeda, nie pogardzę :).
Jeśli chodzi o zagraniczne grupy to uwielbiam Low Road, My Little Pony (to pewnie od sentymentu z dzieciństwa. Kucyki Pony ! ♥), Cat Power, Angus & Julia Stone, Eels, Under Byen, Cold play, Radiohead i wiele innych.
Może w przyszłości tutaj zauważycie moją fascynacje "dawnymi i niedawnymi" czasami. Uważam, że dawne kreacje czy stylizacje były bardziej dumne i z klasą niż teraz. Widać w nich było kobiecy wdzięk. Fryzury, te makijaże, coś cudownego. Na szczęście moda vintage wróciła z powrotem do łask z czego jestem bardzo zadowolona i na pewno nie tylko ja. Coś pięknego usłyszeć dźwięki z zapomnianych płyt winylowych i ubrać się we wdzięczną, rozkloszowaną sukienkę. Kapelusze, czarno-białe zdjęcia, ta czerwień na ustach... Miało to swój urok.
Sława pewnie wszystkim wam znana :). Piękno, klasa, elegancja i ten urok, normalnie mnie zabija. Była nie dość, że piękna bez pomocy Photoshopa to jej styl, czarujący i kobiecy bardzo ujmuje. Każdy za pewne kojarzy ją z małą czarną, kokiem na głowie i perłami na szyi. Dla mnie ona pozostanie niezastąpioną ikoną mody. Nawet Marilyn ją nie przebije. O tak ! :)
Kiedyś dla mnie sztuka nie była zbytnio ważna. Nic nie wnosiła i tak pozostało, do czasu kiedy sama zabrałam się za mazanie po kartce. Teraz inaczej patrze na obrazy i dzieła malarzy. W końcu gdyby nie podobały się ludziom nie zostały by ukazane kulturze masowej. W każdym coś jest zawarte, nawet w takim o sobie kwadraciku na czarnym tle (sławetny obraz z czasów gimnazjum gdy jeszcze było takie cóś jak plastyka). Ostatnio zachwyciła mnie sztuka przedstawiona na ubraniach. Miooooooooodzio ♥ Jednak zdarzają się i takie debilne pomysły aby obraz Jezusa "uwiecznić" na skarpetach. Gdy widzę coś takiego, wydaje mi się, że niektórzy ludzie nie myślą o,o. W każdym razie, podobała mi się np. kolekcja YSL w której epicko ukazana obrazy Van Gogha. Szczególnie wyszywana marynarka z cekinów * , *.
Ah, kocham osobę która wpadła na utworzenie tego genialnego sklepu !. Wydaje mi się, że jak bym musiała kupować tylko i wyłącznie w sieciówkach to bym zbankrutowała, a moja szafa była by tak nudna jak flaki z olejem. I wszyscy by chodzili w jednym i tym samym. To był by horror ;D ! Wiadome, że panują różne legendy i opowieści o rzeczach ze szmateksu ale ja tam się nie zrażam. Za parę groszy mogę kupić sobie coś oryginalnego i unikatowego. Mogę przerobić nieskończoną ilość ciuchów na 100 sposobów, a nawet jak by coś nie wyszło to nie żal mi wydanych 2 zł. Do tego spotyka się w szmateksach wiele markowych ubrań, ale to już jest kwestia wytrwałości w szukaniu, a przede wszystkim szczęścia.
Tu pewnie nikt się nie zdziwił. Internet to niesamowita kopalnia inspiracji. Moimi ulubionymi stronami z których czerpie "to co najlepsze" ;) są między innymi: We Heart It, Modna Polka no i Lookbook chociaż trochę się do tej zraziłam. Jeśli chodzi o blogi to uwielbiam przede wszystkim: Nadiaesra, The Pineneedle Collective i wiele innych. Kto lubi modę vintage, polecam zaglądnąć ;)
No i to raczej na tyle. Nudno bo nudna ale przynajmniej coś zamieściłam :)
A co was inspiruje ? Czekam na pierwsze komentarze ;)
Miłej niedzieli ! xoxo
Ruby











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz